Co ciekawego wydarzy się 7 września?

John Lennon mówił, że życie jest tym, co dzieje się gdy układamy swoje kolejne plany. Dla niektórych plany kręcą się wokół czteroletniego cyklu przygotowań do Igrzysk Olimpijskich. A z czym wiążą się te plany w kontekście kolejnych czterech, albo nawet ośmiu następnych lat?

[more]

Niecałe 1300 dni pozostało do Rio! I uwierzcie mi, są tacy, którzy odliczają już sekundy do tego wydarzenia. Można powiedzieć, że machina rozpędzona na zakończenie Igrzysk w Londynie ruszyła pełną parą do Ameryki Południowej i przyspiesza z każdym dniem coraz bardziej.

I jakby tego było mało, część ludzi mówi już o roku 2020, gdzie najlepsi sportowcy świata będą rywalizować w trakcie lata w jednym z trzech miast: Tokio, Madrycie lub Stambule. Niedawno upłynął termin dla tych trzech miast do składania oficjalnych dokumentów potwierdzających kandydatury do biura Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) w Lozannie.

Tym samym zaczyna się osiem miesięcy szalonego lobbingu (oczywiście uczciwego, wszelkie próby korupcji są przecież surowo zabronione). Kulminacja nastąpi na zakończone 125. sesji MKOl w Buenos Aires, w sobotę 7 września 2013 roku w wielkiej sali konferencyjnej hotelu Hilton. Wtedy Jacques Rogge, w swoim ostatnim akcie jako przewodniczący MKOl otworzy zapieczętowaną kopertę i powoli wypowie te historyczne słowa: „i Igrzyska – coś tam, coś tam – Olimpiady wędrują do… „

„Huuuurrraaaa!” – rozlegnie się z którejś części sali. Kto będzie się cieszył? Tego nie wie nikt, ale można pokusić się o pewne przypuszczenia, choć znawcy mówią przedstawiają swoje racje chwaląc jednego, upatrzonego kandydata.

Nie mówię, że nie będzie to interesujące osiem miesięcy. Wszystkie trzy miasta to zacni rywale. Reprezentują Europę, Azję oraz połączenie obu ich kultur. Nie zapominajmy także o wstępnych kandydaturach Dausze i Baku, odrzuconych przez MKOl w maju ubiegłego roku, a nawet Rzymu, który wstępnie bardzo zmotywowany do organizacji sam zrezygnował w lutym, powołując się na niemożliwe do udźwignięcia koszty organizacji.

Wstępni faworyci

Jako głównego faworyta wymienia się Tokio. Technicznie i ekonomicznie wszystko wydaje się dopięte na ostatni guzik. Za przemawiają także istniejące obiekty. Jedynym utrudnieniem wydaje się brak poparcia społecznego i pewna niestabilność po tsunami, które nawiedziło te rejony w 2011 roku. Warto też pamiętać, że wcześni liderzy rzadko wygrywają tę rywalizację (myślę o Pekinie przed rokiem 2000 lub bardziej zaskakująco Paryż walczący o IO 2012). Na korzyść przemawia budżet sięgający 4,7 miliarda dolarów i piękny stadion olimpijski, który już odnowiono na Mistrzostwa Świata w Rugby w 2019 roku. To wszystko sprawia, że Tokio wydaje się najbardziej sensowne pod względem wyboru.

Nie jest tajemnicą, że Stambuł szybko staje się jednym z wielkich epicentrów świata. Nie tylko z powodu kwitnącej gospodarki Turcji. Zaproponowanie 19,2 miliarda dolarów jako budżet imprezy na pewno zostanie wzięte pod uwagę przez MKOl. Nie zapominajmy również, że żaden kraj muzułmański nie dostąpił zaszczytu organizacji Igrzysk Olimpijskich. Bukmacherzy dają za zwycięstwo Stambułu 5 do 2, choć stawki te wydają się chyba nieco zbyt hojne, bo kwestia organizacji wydaje się ciągle otwarta.

Specjaliści obawiają się także, że stanowisko Stambułu w sprawie organizacji Euro 2020 może zniechęcić MKOl do głosowania za nim. UEFA ogłosiła bowiem umieszczenie turnieju na terenie całego kontynentu, dając do zrozumienia możliwy udział Stambułu w tym wydarzeniu.

Jest jeszcze kandydatura Madrytu, spisywanego na straty, ale będącego ciągle w grze. Madryt jest outsiderem, trzeci raz z rzędu starającym się o organizację Igrzysk. Hiszpanie mogą pochwalić się budżetem jedynie 1,9 miliarda dolarów. Organizatorzy uparcie dążą do celu i MKOl z pewnością weźmie pod uwagę tę wytrwałość, choć również nie sposób nie zauważyć zwiększającego się bezrobocia i powolnej zapaści gospodarczej w Hiszpanii.

Białe słonie

Niewielki budżet Madrytu (dla przypomnienia wydatki Londynu przekroczyły 14 mld dolarów) musi przekonać finansowych kontrolerów MKOl. Być może trzeba będzie stworzyć coś więcej niż białe słonie stojące w Parku Olimpijskim w Atenach lub stadion „Ptasie Gniazdo” w Pekinie. Madryt ma jeszcze jednego asa w rękawie w walce o Igrzyska 2020. Chodzi o Juana Antonio Samarancha Juniora, (tak, syna jednego z najpotężniejszych ludzi w historii olimpiad), który na pewno z całą mocą będzie przekonywał wszystkich do wybrania hiszpańskiego miasta.

Zespół oceniający MKOl rozpocznie ocenę ofert podczas wizyty w miastach organizatorów w marcu, zaczynając od Tokio, przez Madryt, a na końcu osiągając Stambuł. Końcowy przegląd odbędzie się w lipcu, przed wielkim ogłoszeniem wyników we wrześniu.

Tymczasem wielu polskich zawodników jest już myślami w kierunku kolejnych Igrzysk. Wielu z nich układa cykl swojego życia w czteroletnie okresy, próbuje, często niestety na próżno wywalczyć olimpijski medal. Dla wielu z nich rozpoczęła się już „Droga do Rio”, co wydaje się zupełnie absurdalne, ponieważ wszystko może się jeszcze wydarzyć w ciągu tego czasu. Ale taki już jest sport, trzeba wybiegać myślami do przodu i choć po części planować kolejne lata, bo bez planów nie da się osiągnąć upragnionego celu. Czy są tacy, którzy planują już swój udział w Igrzyskach w 2020 roku? Jeśli tak, to we wrześniu dowiedzą się, gdzie znajduje się cel ich starań.

(Na podstawie artykułu Iana O’Riordana: „Irish Sports Council should reverse their carding scheme review” 12/01/13, irishtimes.com)

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close