Jak pobić rekord Polski kobiet w chodzie na 20km?

Jeśli jesteś chodziarką, która chce pobić rekord naszego pięknego nadwiślańskiego kraju – mam dla ciebie świetną propozycję. Oto antyporadnik, jak pobić rekord Polski kobiet w chodzie na 20km. A przy okazji zrazić do siebie cały (nie tylko sportowy) świat. Ktoś jest zainteresowany?

[more]

Jeżeli wydaje ci się, że ciężko jest pobić taki rekord, to mam dla ciebie niespodziankę. Nic podobnego, to dziecinnie proste. Musisz tylko poznać kilka sposobów, które z pewnością dadzą ci pojęcie, jak łatwa to rzecz. 

Pożądane kwalifikacje do pobicia rekordu to: robienie wszystkiego z zimną krwią, brak uczuć i umiejętność takiego zamydlenia oczu wszystkim dookoła, aby nikt nie dowiedział się o twoich planach. Musisz jeszcze umieć kłamać i oszukiwać, ale to na pewno umiesz już na wstępie, żeby później nie martwić się niczym. Jakie wyrzuty sumienia? Ważne, że fejm i hajs się zgadza, co nie?


Napiszę po kolei, co powinnaś zrobić w drodze po rekord, choć oczywiście nie gwarantuję, że się uda, a rekordowe prognozy się sprawdzą. Musisz się jednak liczyć z tym, że stracisz wielu przyjaciół, poważanie w środowisku i dobre imię. Ale dla rekordu chyba jesteś w stanie tyle poświęcić? Nie? Pewnie są tacy, którzy są...

Nadal chętna? Już teraz zacznij czynić przygotowania i posprzątaj na swojej półce miejsce. Musisz na niej zmieścić kolejne puchary i medale, których dzięki twojej przebiegłości i oszustwom będzie przybywało z każdym miesiącem coraz więcej. 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że aby dojść do rekordu nie musisz mieć wcale wielkiego talentu sportowego. Nie musisz też najciężej trenować, ani poświęcać się bardziej niż inne zawodniczki. Nie musisz mieć żadnej wyjątkowej wiedzy. Musisz tylko kłamać i oszukiwać, a później znaleźć sobie kogoś (najlepiej innego chodziarza), który zrobi praktycznie wszystko dla za ciebie. Gotowa? Jeśli tak, możemy zaczynać. 

[tutaj znajdowało się zdjęcie naszej bohaterki, ale zostało tymczasowo 😉 ukryte]

Wkrótce dojrzysz korzyści, jakie mogą przyjść z twojego oszukiwania. Oprócz rekordu możesz pojechać na igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy. Zwiedzisz dzięki temu kawał świata. Dostaniesz stypendium od Marszałka województwa Nadkarpackiego i od prezydenta miasta Cielca. Dostaniesz szkolenie kadrowe i pojedziesz na obozy klimatyczne. Nagrody będzie ci przyznawała uczelnia, ministerwójtgmina i starostwo. I oczywiście plebiscyty lokalne – najlepiej brzmi chyba pozytywna Cielczanka? Korzyści będzie coraz więcej. Zawsze możesz wykorzystać popularność, żeby startować w polityce, np. na radną. Spróbuj też poszukać pracy w jakimś klubie fitness. Widzisz, trochę tego będzie. A więc? Zdecydowana?

Przede wszystkim niczym się nie martw. Nie musisz znać się na treningu. Nie musisz mieć nawet dobrego trenera. Wszystko załatwi za ciebie twój przyjaciel. Ułoży ci plan, załatwi ci dozwolone suplementy. Jeśli będziesz potrzebowała, to da ci odpowiedni zastrzyk motywacji. A potem jeszcze jeden, aż będziesz chciała coraz więcej i więcej. W końcu bez tego nie będziesz nawet ruszała się na trening.

Twój chłopak będzie cię wspierał, kiedy będziesz miała jakieś problemy. Pocieszał w trudnych chwilach. Załatwiał wszystko za ciebie. Ale pamiętaj! Najważniejsze, to nikomu nie mów, że korzystasz z pomocy. Nikt przecież nie może się dowiedzieć, że to nie twoja zasługa. Poza tym, tylu jest na tym świecie innych facetów, których można zaliczać podrywać przy okazji. Po co tracić możliwości. A więc kłam i oszukuj ile się da! W końcu lubisz zabawy w kotka i myszkę. 

A więc tak. Mówisz, że nie znasz się na treningu? Regeneracji? Suplementach diety? Nic nie szkodzi. Najlepiej udawaj, że na niczym się nie znasz. Udawaj słodką idiotkę. Mów, że jesteś zagubiona, że wszystko trzeba robić za ciebie. Że ciągle masz debet, żeby inni chodziarze i trenerzy współczuli ci, jaka jesteś pokrzywdzona. Swoim cichutkim głosikiem przecież możesz wyprosić wszystko. 

Po pierwsze, spotykaj się ze swoim stałym przyjacielem na każdym obozie. Na początek chodź z nim na kawę, spacery, lody. Spędzaj jak najwięcej czasu – każde popołudnie i wieczór. Sama nie musisz starać się bardziej, tylko podstawowe rzeczy. Tak robią normalne dziewczyny, a ty przecież jesteś w y j ą t k o w a. Ty niczego nie musisz. To jedna z pierwszych i podstawowych zasad przyszłej rekordzistki. I ją musisz stosować zawsze.

Teraz pojawia się pytanie, jak poprawić ten cały rekord? Poproś więc swojego pomocnika, żeby oprócz układania ci planu, układania startów i pomocy na obozach pomagał ci jeszcze więcej w motywacji. Zastrzyk motywacji przyda się zawsze.

[Tutaj znajdowało się zdjęcie naszej bohaterki stosującej dozwolone wspomaganie w formie kroplówek]

Kiedy już z „motywacją” wszystko będzie w porządku, zaplanuj start i załatw kogoś do prowadzenia tempa, najlepiej z zagranicy (np. z Ekwadoru), żeby sędziowie nie zakwestionowali tym razem prowadzenia. Kombinuj, oszukuj i zwodź. Rób to, co zwykle, bo to umiesz najlepiej. W końcu musi się udać. 

W końcu nadejdzie ten dzień i w Zamyślu wszystko wypali i zdobędziesz ten swój rekord! Niedługo potem pojedziesz nawet na igrzyska olimpijskie, w kolejnych latach na kolejne mistrzostwa i puchary. Osiągnęłaś pierwszy cel, a przecież nie musiałaś się specjalnie wysilać i spinać. Teraz czas na kolejne cele. Zawsze przecież będą inne zawody.

Teraz drugi etap: zacznij się z nim spotykać częściej, żeby pomógł ci jeszcze bardziej. Pojedź z nim na wakacje na Majorkę, przyjeżdżaj do niego regularnie do Krakowa, pójdźcie razem na wesele, pomieszkajcie razem przy jakichś okazjach.  Dzwoń codziennie wieczorami, niech się przyzwyczai. Esemesujcie nawet co kilka minut. Powiedz mu, żeby załatwił dla ciebie telefon na swój abonament. Udawaj cały czas, że tak trzeba. Roztaczaj piękne plany na przyszłość. Pamiętaj – cały czas obiecuj, że niedługo wszystko się zmieni. Że w końcu się zmienisz i zaczniesz dawać też coś od siebie. Cała sztuka polega na tym, żeby wykorzystać pracę twojego chłopaka przy minimalnych nakładach od siebie. Nic nie mów trenerom, innym zawodnikom, rodzinie. To żelazna zasada przyszłej rekordzistki. Możesz czasem wspomnieć Ani albo Przemkowi, ale nikomu więcej! Roztocz przed swoim towarzyszem wrażenie, że powiedzenie innym może wszystko zepsuć. Że to cię obraża – jak to, nie wierzysz w moją krystaliczną uczciwość? Ja przecież jestem taka szczera i prawdomówna. Prawie zawsze. Tylko czasami zdradzam na boku. 

Musisz go jeszcze bardziej omamić. Pożyczaj od niego pieniądze. Poproś, żeby organizował ci wyjazdy na zawody i obozy, szukał przejazdów i hoteli. I przez cały czas dzwoń. Spraw, aby czuł się ważny.  Zapytaj się go, co masz robić na kolejnych treningach, jak planować regenerację i robić strzały. Gdzie jechać na obóz i gdzie robić minimum. Jak będziesz chciała zrobić badania w COMSie, to zadzwoń po niego, niech przyjedzie po ciebie do Sapały i zawiezie cię do Warszawowa. Po co masz jechać swoim Paolo, jak możesz wykorzystać jego czas. 

A przed swoim trenerem Bydyniem cały czas udawaj, że robisz jego plan. Zawsze możesz powiedzieć, że coś cię boli, albo źle się czujesz i robić rozpiskę chłopaka. Kłamać umiesz już przecież dobrze. Przecież trenera Budynia nie trudno oszukać, bo prawie cały czas go nie ma albo trenuje z innymi, więc uda się to ukryć. To nie pierwsze i nie ostatnie twoje kłamstwo… 

Wpędzaj też swojego chłopaka w poczucie winy, jak to urabiasz się po łokcie przy waszym związku. Tak – robisz wszystko, żeby było jak najlepiej. Weź mieszkanie na kredyt i udawaj, że na nic nie masz pieniędzy. Ciągle na debecie. Żeby płacił on, bo tak jest wygodniej. Jeśli będziesz pisać pracę magisterską, najpierw jedną, potem drugą, poproś, żeby trener Budyń zrobił czarną robotę za ciebie. A jak coś będziesz potrzebowała, to zaangażuj jeszcze chłopaka. Niech poprawi kupioną pracę, doda materiały. Przecież masz od tego innych. To tylko kolejne oszustwo, więc i tak ci wszystko jedno. Potem w końcu możesz chwalić się kolejnymi papierami. Musisz tylko cały czas ściemniać, żeby nic się nie wydało. Tak, aby przed tobą ciągle otwierała się nowa furtka. Czyż to nie piękne? Jeśli on będzie przekonany, że masz uczciwe zamiary – sam będzie ci wszystko organizował. Zobaczysz więc, że nawet jeśli nie znasz się na niczym, będziesz radziła sobie coraz lepiej. Świetna perspektywa. Coś pięknego. 


Pamiętaj też, żeby ciągle odkładać moment, kiedy możesz powiedzieć o was innym. Odsuwaj ten temat, wciskaj bajki i kity, że będzie jeszcze czas i wszystko się ułoży. A jak będzie ci to proponował – udawaj, że tak się nie da. Później. Pamiętaj też, że masz ukryte związki u siebie, więc nie da się tego pogodzić. Jest pełno kolegów do zaliczenia w Cielcu. Zapomnij więc o uczciwości i prawdzie. Nie jest ci to potrzebne do osiągania kolejnych celów.

Dziewczyna o anorektycznym wyglądzie lalki Barbie nie za bardzo pasuje do wspaniałej Siłowni Toy. Ale czego się nie da zrobić przez znajomości. Szybko znajdziesz tam najgorszą pracę, jaką możesz znaleźć. Uda ci się nawet przyjechać na sesję zdjęciową niedługo po operacji na głowę. A jak już trzeba będzie napisać coś o sobie na stronę internetową, zawsze możesz poprosić swojego chłopaka, żeby zrobił to za ciebie. Wykorzystuj, ile się da. 

Kiedy zaczniesz swoje igraszki w siłowni Toy, zacznie się drugie życie. To nic, że będziesz zarabiała 6 złotych za godzinę. Będziesz musiała wstawać przed piątą rano, a na miejsce jeździć rowerem w przenikliwym zimnie, bo z dojazdem autem okaże się, że nie zarobisz nawet na paliwo. Będziesz tam miała za to co innego: wielu facetów, których możesz poderwać. Do których można się wypiąć. Szybko możesz przecież poznać tak kogoś nowego, żeby pobaraszkować nie tylko na obozach, ale jeszcze u siebie.

Na co dzień więc noś aseksualne ciuchy zwane antygwałtami. A w siłowni Toy zmieniaj się w gwiazdę sportu i fitness. Za wszelką cenę musisz się podobać wszystkim pakerom z Cielca i okolicy. Wyeksponuj więc jakiekolwiek atuty. Ukrywaj pod make-up’em mankamenty urody, noś staniki push-up. Maluj paznokcie na siłownię. Kup sobie w Deca jakieś obcisłe dresiwo. I w pracy niech nie zamyka ci się buzia(k). Teraz jesteś gotowa na łowy.

[Tutaj było zdjęcie naszej bohaterki, ale zostało ukryte, hehe]

Przed każdym wyjściem do pracy musisz widzieć siebie oczami wyobraźni upudrowaną jak pączek z cukierni. Bo tam będzie czekał szybki Lukas Śmietana, wpatrzony w ciebie jak sroka w czereśnie. Uważaj, bo złapiesz się na tani chwyt: zapyta się ciebie, jakie dobrać buty do treningu. Co prawda wcale nie znasz się na butach, ale to kolejna okazja, żeby coś wyrwać. Nie masz pojęcia, czym się różni supinacja od pronacji, ale udawaj mądrą. Powiedz, że wyślesz mu jakąś stronę internetową, to sobie poszuka. Lukas oczywiście nie szuka butów, ale nowej laski do wy…rwania. Powiedział kolegom na dzielni, że wyrwie trenerkę z Toya i nie może być lipy…

Oczywiście, że plan się udaje. Dajesz mu swój numer, a potem jakoś potoczy się dalej. Tylko że ty, jak już dopadniesz ofiarę, zachowujesz się jak zawodowy myśliwy. Jedna zdobycz upolowana, ale ciągle oglądaj się za kolejnymi ofiarami. Omiataj facetów iskrzącym wzrokiem, mówiącym „bierz mnie, będzie wspaniale”. Ciągle możesz przecież poznać kogoś nowego – na wszelki wypadek. To nie pierwszy raz. Ta gra nigdy się nie kończy. A w twoim interesie leży jak najszybsze „wysmażenie tego kotleta”. Szybko więc pójdziecie w ślady Shreka i Fiony.


Paker z siłowni z trenerem do asekuracji (fot.: hej.mielec.pl)

A kiedy ci się znudzi dawny chłopak, możesz powoli zakończyć współpracę ze swoim pomocnikiem. Najlepiej nic mu nie mów. Oszukuj do ostatniej chwili. Powiedz, że na odległość to nie ma sensu. Tym zabawniejsze będzie jego zaskoczenie i tym dziwniejsze jego pretensje. Dobrze, że nie przyjechał niezapowiedziany, bo przecież ukrywanie podwójnych związków jest takie proste. A ty możesz przecież mieć chłopaków wszędzie, co nie? W końcu w każdym miejscu lubisz się wypiąć. Zawsze możesz dzwonić i esemesować do jednego i drugiego przez jakiś czas. Może się nie wyda. Przecież jesteś bezwzględną rekordzistką, a cel był tylko jeden.  

I pamiętaj! Nigdy nie dziękuj! Przecież to wszystko ci się należało. Miałaś swój genialny plan, o którym nikt się nie dowie: pobić rekord, wykorzystać wszystkich wokół. Najważniejsze, że się udało. Wykorzystałaś kilka osób, a przy okazji było przyjemnie i tu i tu. Więc co ci tam ktoś będzie teraz buczał o innych sprawach. Kto dzisiaj postępuje z zasadami, no kto? 

Teraz będziesz mogła powiedzieć kolejnemu chłopakowi, że dzięki temu, że wytrwałaś w czystości spotkałaś w końcu bogatego królewicza. Warto było czekać! A że twoje uczucia do poprzedniego chłopaka przywiędły, no to trudno. Zawsze będzie ktoś kolejny. Trzeba w życiu coś zmieniać, czyż nie? Więc powiedz poprzedniemu: teraz to już nie dzwoń. Jestem świnią. Sorry, że cię wykorzystałam. Ale przecież chyba nic ci nie obiecywałam, co nie? Na razie.

I w ten sposób zrobisz karierę: od szarej zawodniczki do rekordzistki. To nic, że rekord szybko wymaże jedna zawodniczka, a później następna. Po powrocie do poprzedniego trenera forma zatrzyma się w miejscu. Teraz jesteś Kimś. Kto ci tam będzie popiskiwał, że tak się nie robi? Masz już kolejnych adoratorów, możesz okłamywać kolejnych ludzi. Wyniki w tabelach są, więc w blasku i chwale możesz kontynuować swoje bajerowanie. Najwyżej kolejny raz się zbłaźnisz. Jest oczywiście ryzyko, że ktoś się dowie, jaka jest twoja rzeczywista natura. Przeczyta jakiś internetowy wpis na blogu. Ale trudno, przecież nie zależy ci, żeby utrzymywać przyjazne neutralne relacje z innymi. Baw się dalej.

Przykra prawda powiedziana komuś wprost – bez empatii, chęci pomocy i zaoferowania drogi zmiany to agresja, która szkodzi. Tak samo jak bezrefleksyjny krytycyzm. Tym bardziej chciałbym ostrzec Cię przed postępowaniem tak, by zranić kogoś bliskiego, bo inni mogą się do Ciebie zrazić. Nie warto kłamać i oszukiwać, bo stracisz przyjaciół i znajomych. Jeżeli ktoś jest dla Ciebie dobry – warto mu podziękować i żyć z nim z przyjaznych stosunkach. Nawet, jeśli Twoje plany życiowe się zmienią. Bo kłamstwo ma krótkie nogi i wszyscy wcześniej czy później się o tym dowiedzą. Mam nadzieję, że nikt nie będzie stosował tego poradnika, bo są przecież ważniejsze rzeczy, niż wyniki i rekordy. Są zasady, którymi warto kierować się w życiu. Pamiętajcie: rekordy przeminą, ale pamięć o Tobie pozostanie.


Karykatura (fot. archiwum)

Powyższa historia jest tylko wymysłem mojej wyobraźni i nigdy nie miała miejsca. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń i osób jest niezamierzone i zupełnie przypadkowe

Artykuły powiązane:

Romans Lukasza i Aliny, czyli analiza piosenki Znam ten Stan

Drobne różnice, czyli rozmowa Łukasza i lekkoatlety

Obóz w lutym

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close