Ostatnie godziny…

Ostatnie godziny

Ostatnie godziny na polskiej ziemi zostały mi przed odlotem do stolicy Chin. Godziny niezwykle obfitujące w wydarzenia, gdyż pozałatwiać trzeba trochę, zachowując jednocześnie psychiczny spokój. Przyjechaliśmy dziś z obozu w Spale, zostawiliśmy rzeczy, szybko zmieniłem ciuszki na olimpijskie garnitury, i od razu na ślubowanie do Centrum Olimpijskiego. W moim przypadku nie obyło się bez niespodzianek. Otóż na windę czekałem jakieś dobre 10 minut, i oczywiście spóźniłem się na autokar, który zawoził olimpijczyków do Centrum. Nie byłem jednak sam, wraz z trenerem Marka Plawgi, Janem Widerą, taksówką hotelową dotarliśmy na miejsce. Podobnie jak z dojazdem do Warszawy, i tym razem większość drogi staliśmy w korkach (z powodu uroczystości związanych z rocznicą obchodów Wybuchu Powstania Warszawskiego, którą czczono o tej samej godzinie, o której my rozpoczynaliśmy naszą uroczystość).
Sam przebieg Ślubowania wzruszający i bardzo miły, odebraliśmy „piąte kółka olimpijskie”, symbolizujące naszą nominację, oraz przysięgaliśmy być godnymi reprezentantami. Później wiele wywiadów, powrót do hotelu H., kolacja i teraz tu siedzę: ) Jutro rano po śniadanku krótki trening, ok. 11 autokary zawiozą nas na lotnisko i polecim już prosto do Pekinu. Jadą z nami władze PKOl, więc powinno być sprawnie i bez przeszkód. Ale niecierpliwię się trochę, bo do startu jeszcze sporo. Oby dotrzymać formę. Jeden z dziennikarzy Polskiego Radia powiedział mi dzisiaj, że przedwczoraj Robert Korzeniowski powiedział, że liczy na pozytywną niespodziankę z mojej strony. Obym go zaskoczył. I innych też! : )

A na koniec oglądaliśmy teledysk, której to piosenki współwykonawczynią jest Monika Pyrek. Chcecie obejrzeć?
(Był jeszcze drugi film, ale nie wiem jak go w youtube wyszukać:P)

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close