W wiosce

Nareszcie nadeszła ta chwila, że mam kilka minut, aby coś napisać. Ciężko się jeszcze przestawić na czas pekiński, u mnie już się ściemnia, a w Polsce pewno pełnia dnia. Podróż minęła mi dość szybko, nasz klubowy kolega Marcin Nowak (pobiegnie w sztafecie 4×100) ma dzisiaj urodziny, więc cały samolot zjednoczył się w zaśpiewaniu mu uroczystego "Sto-lat". Cała podróż była bardzo uroczysta, cieszę się, że już mogę na spokojnie zająć się ostatnimi szlifami formy. Byłem na krótkim treningu, upałów strasznych nie było (choć o 17 już powoli dzień szarzał, więc nie wiadomo). Zakwaszenie krwi tylko 1.5mmol, więc bardzo dobre. Zobaczymy jak będzie dalej.

Są z nami siatkarki, wracając pół godziny temu z treningu mijałem piłkarzy ręcznych. Wszyscy się tu wspieramy, atmosfera bardzo dobra. Dziękuję także naszym opiekunom z PKOl za wszelką pomoc, bo łatwo się tu zagubić w gąszczu dziwnych sytuacji:). Napiszę coś jeszcze wieczorem, i dodam jakieś zdjęcia, teraz pędzę na kolację – muszę pilnować godzin, aby mój zegar biologiczny przestawił się do chińskich warunków. Więc tymczasem…

 

Tak więc jestem, ciężko trochę się tu połączyć z globalną siecią www (a może to gospodarze rozłączają od czasu do czasu?). Nie będę rozpisywał się nad szczegółami spraw mnie nurtujących, na to przyjdzie czas jeszcze, obecnie cel tylko jeden i fajnie skupić się tylko na sporcie i porzucić niepotrzebne myśli…
Mimo, że w Polsce dopiero popołudnie, u mnie już ciemno całkiem i muszę rozkazać mojemu organizmowi, aby w sen się wybrał… Wrzucam kilka obiecanych fotek:

To tutaj będę rozpoczynał i kończył mój wyścig 16 sierpnia:

gniazdo ptasie

Ostatnie chwile przed odlotem. Poznajecie kogoś?

Przed odlotem

… i na koniec widoczek po drodze z autokaru.

 

Widoczek po drodze

 

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close