Wierzyłem do końca…

Wróciłem właśnie z meczu naszych siatkarek. Jak pewnie wiecie, Polska przegrała dzisiaj z drużyną gospodarzy 1:3. Ciekawe wrażenia oglądając taki mecz na żywo, jeszcze teraz boli mnie głowa, ale warto było pokibicować i powspierać nasze siatkarki. Niestety mój doping nie pomógł, skończyło się jak się skończyło, ale wierzyłem do końca!
Dziś miałem też ostatni ciężki trening, było dobrze, teraz tylko pozostał odpoczynek i w sobote zawody. Na treningu byliśmy na stadionie rozgrzewkowym Stadionu Olimpijskiego („Ptasiego Gniazda”), pełno tam lekkoatletów, i ruch niemały. Ale bliskość areny, gdzie będziemy startowali mobilizuje bardziej i poprawia nastrój.
Co chwila dochodzą do nas wieści o startach naszych, jedne są lepsze, inne gorsze, ale ogólnie atmosfera się psuje. Niektórzy zamykają się w sobie i duszą emocje, mi osobiście brakuje tego, by ludzie podzielili się wrażeniami, bo dobrze poznać jak radzą sobie ze stresem i jak motywacja prowadzi ich do celu. Czekamy ciągle na pierwszy medal, mam nadzieje, że już niebawem będziemy mieli się z czego cieszyć…

 

Chinki

 Takie miałem widoki…

Widok

Polki walczyły dzielnie… 

hala
Ich musieliśmy przekrzyczeć…

przerwa w meczu

W przerwach były występy… 

Wioska

A to wioska olimpijska nocą. 

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close