Los

Przez ostatni czas wiele się wydarzyło. I w sporcie, i w moim życiu, i w polityce, bo tam zawsze się dzieje sporo :-). Choć to nieładnie, zacznę może od siebie. Nie dostałem się na studia doktoranckie: choć pozytywnie zdałem egzamin z języka, toć komisja nie do końca zachwycona była moim projektem zamierzonej rozprawy doktorskiej, oceniając mnie nie-najwyżej. Egzamin ten wygląda tak, że 6 profesorów krakowskiej AWF daje punkty podobnie jak jurorzy w telewizyjnym „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie występuje znajomy mój a niedawny jeszcze szybkobiegacz.

Niedostanie zaś moje na studia stopnia trzeciego skutkuje wyprowadzką z Krakowa, miasta królów polskich jak mawia mój kolega. Bo nie studiując perspektyw na ten rok nie widzę, a za klubowe utrzymać się nie da. Bo jak by na to nie patrzeć, życie w Krakowie dość drogie jest. Zwłaszcza, że jeno wypożyczony byłem na czas studiów do klubu akademickiego, a po obronie ma Karta Zawodnicza wraca do macierzystego klubu, czyli CKS Budowlani Częstochowa. A ja korzystając z czasu roztrenowania, czyli zdecydowanie mniej intensywnego treningu, i aby wypełnić trochę nadmiar czasu wolnego, bo taki posiadać raczę ostatnio, postanowiłem popracować. I tak spotkać mnie można ostatnio w Galerii Jurajskiej w Częstochowie. Za rok zaś ponownie spróbuję poczynić starania, aby się doktoryzować w przyszłości. A piszę to, aby dowód był i by mi chęci nie przeszły!

Wracając do sportu, w globalnym ujęciu cieszy mnie niezmiernie poziom naszej siatkówki, bo 2 medale ME to nie lada wyczyn. Oby i w lekkiej atletyce przyszłoroczne Mistrzostwa Europy obfitowały w medalowe pozycje (a skoro 5 miejsce w ogólnej klasyfikacji na MŚ zajęliśmy, to po cichu liczę na pierwszą trójkę zawodów kontynentalnych). Na razie więc na celowniku ME Barcelona 2010 – jeśli będzie w końcu upragniona dla mnie pierwsza ósemka, (ba, nawet medal!), to znak, aby dalej poświęcać się temu. Bo rok przerwy w studiowaniu traktuję jako znak, aby bez reszty sezon najbliższy dla sportu poświęcić.

 

 

Poznaliśmy gospodarza IO w 2016 rok , do mnie zaś dochodzi refleksja, czy do tego czasu trenował jeszcze będę? Dziś nie wiem czy do Londyńskich Igrzysk dotrwam… Mieszkając we wrześniu w krakowskim akademiku natknąłem się na książkę Józefa Lipca „Pożegnanie z Olimpią”, i choć zanik wartości olimpijskich postępuje, toć duch wykorzystania talentu i poświęcenia idei olimpijskiej nakręcił mnie mocno. Bo los się musi kiedyś odmienić. Mnie zaś ciągle sport daje wiele rajcunku, radość sprawia mi każdy trening, a i gotów jestem na wyjazdy na obozy, zawody, badania i co tam jeszcze trzeba będzie. Wszak na miejscu usiedzieć też mi ciężko. A i Wam życzę wiele optymizmu i zapału, aby jesiennej depresji się nie dać!

 

 

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close