Tytuł 4

Nastał nam rok 2012. Kiedy po raz pierwszy wpisywałem w mój dzienniczek treningowy tę datę przyszły mi do głowy myśli o tym kolejnym już w mojej karierze roku olimpijskim. Roku nadziei, wielu sukcesów i kilku niepowodzeń. Bo nigdy nie jest tak, aby wszystko udało się zrealizować, ale i zły los się musi kiedyś odmienić. Warto z okazji tej zmiany kalendarza stworzyć sobie kilka postanowień, aby choć próbować odmienić złe nawyki i przybliżyć się do ideału. Wielkimi krokami zbliża się piłkarskie Euro, po nim będziemy rywalizować na Igrzyskach w Londynie, ale w ciągu roku wiele będzie okazji do oceny dokonań pośrednich. Sportowych emocji nie powinno braknąć.

Jak to w życiu bywa, nie wszystko da się zaplanować, choć na pewno dobre rozłożenie w czasie pewnych rzeczy pomaga w osiągnięciu celu. Ale jego realizację trzeba czasem modyfikować, bo niektórych rzeczy przewidzieć się nie da. Tak jest z chorobami, kontuzjami, decyzjami działaczy.

Mi przez wiele lat udawało się uciec kuli, którą wystrzelił do mnie wróg w postaci mojego własnego organizmu. Mówię tu o buncie, który rozpoczął się, kiedy mój aparat ruchowy przestał działać tak, jak sprawna maszyna. Mówiąc po ludzku, złapałem kontuzję. To ona wstrzymała na spory czas moje przygotowania, zmusiła mnie do bezczynności, skazała na mękę nic nie robienia. Ale nie dałem się. Starałem się wykorzystać energię na ćwiczenia siłowe, a wolny czas poświęcić na spełnianie pasji, jakie poza sportem znalazły się w moim życiu. A po przerwie spragniony już treningu postaram się po korekcji planów realizować to wszystko, co chcę osiągnąć.



<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close