Puchar Świata w Sarańsku – podsumowanie

Minął już ponad tydzień, odkąd zakończył się Puchar Świata w chodzie sportowym, dlatego postaram się napisać krótką relację z tych ciekawych zawodów.

W roku olimpijskim 2012 oprócz rozgrywanych co 4 lata Igrzysk najważniejszym sprawdzianem dla zawodników startujących w chodzie sportowym jest Puchar Świata, rozgrywany w tym roku w Sarańsku, stolicy Mordowii w Rosji. Mimo, iż wielu czołowych zawodników nie przyjechało, i tak liczba startujących była rekordowa, przynajmniej jeżeli chodzi o liczbę krajów.

Zaczynając od dystansów juniorowskich, 12 maja w Sarańsku zwyciężył Kolumbijczyk Eider Arevalo (41.17) , który legitymował się przed pucharem wynikiem 43.04 z lutego tego roku. Zadedykował on swoje zwycięstwo zmarłemu w styczniu tego roku trenerowi Fernando Rozo. Przypomnijmy, że zawodnik ten sięgnął po złoty medal pucharu świata już 2 lata temu w Chihuahua w Meksyku. Po starcie młody chodziarz powiedział, że kluczem do sukcesu była współpraca z dietetykiem i psychologiem. Po starcie oznajmił ponadto: „Na ostatnim okrążeniu pomyślałem o Bogu, i to On dał mi siłę. To był taki Boży doping. Moimi inspiracjami sportowymi są Luis Fernando Lopez z mojego kraju oraz Jefferson Perez.”


Eider Arevalo (źródło: iaaf.org)

Cztery wyniki poniżej 41 minut na tym dystansie 10km uzyskali w tym roku Rosjanie na zimowych mistrzostwach tego kraju w Soczi. Drugi na mecie był reprezentant gospodarzy Aleksander Ivanov (41.42). Po starcie żałował, że nie posłuchał trenera Czugina:
„Trener powiedział mi, żebym trzymał się grupy do 7 km, ale tempo było bardzo wolne, więc ruszyłem wcześniej, i to był błąd. Start w swojej rodzinnej miejscowości to duża odpowiedzialność „- powiedział. Trzecie miejsce zajął zawodnik z Meksyku, Jesus Tadeo Vega (41.56).

Najlepiej z Polaków spisał się Łukasz Kostka, zajął 42. miejsce z czasem 46:00. Tomasz Dmowski był 45. (46:07), a Szymon Zieliński 56. (48:14). Drużynowo Polska na 18. miejscu wśród 22 ekip.

Kolejnym wydarzeniem 12 maja było 10km juniorek. Był to jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków w historii Pucharów Świata. Od 5 km na czele znajdowały się 4 zawodniczki i każda z nich miła szansę na zwycięstwo. Pytanie tylko która?
30 tysięcy kibiców zgromadzonych na trasie zawodów domagało się medalu dla Rosji. Zawodniczki często zmieniały się na prowadzeniu, lecz ostatecznie zwyciężyła Sandra Arenas (45:57) z Kolumbii zaledwie 3 sekundy przed Alejandrą Ortegą z Meksyku (46.00). 2 sekundy za nią na mecie zjawiła się Nadieżda Leontjeva. Złoty medal drużynowo zdobyły ponownie jak u juniorów reprezentantki Rosji, jednak na podium wszystkie zawodniczki z tego kraju miały ponure i przygnębione miny.

Finisz juniorek, druga na mecie zawodniczka ze sporą fazą lotu… (źródło: iaaf.org)

Jeżeli chodzi o reprezentantki naszego kraju: Karolina Wierus była 31. (51:30), Marlena Chojecka 33. (51:46), Joanna Bemowska 35. (52:21). W klasyfikacji drużynowej 14. wśród 17 zespołów.

Po juniorkach wystartowali chodziarze na 20km. Rekord świata należy do Władimira Kanajkina (1:17:16), który uzyskał go na finale Grand Prix IAAF pięć lat temu właśnie w Sarańsku. Co prawda rok później Siergiej Morozow również w Sarańsku nachodził jeszcze lepiej, ale wynik ten nie został ratyfikowany (1.16.43).

Aleks Schwazer, legitymujący się najlepszym tegorocznym rezultatem (1.17.30 w Lugano) zrezygnował z udziału w pucharze. Nie pojawił się także Yohan Diniz (1.17.43), którego organizatorzy niefortunnie umieścili na plakatach. Po raz pierwszy w tym roku wystartował za to Walerij Borczin, który w rodzinnej miejscowości nie popisał się. Zajął „u siebie” dopiero 10 miejsce, był piątym z Rosjan. Z niewiadomych powodów nie wystartował również Stanisław Jemielianow, mistrz Europy z Barcelony, zdobywca złotego medalu na pucharze Europy w Olhao rok temu i piąty na MŚ w Daegu. Poprawił on w Soczi na zimowych mistrzostwach Rosji rekord życiowy o ponad minutę (1.18.29), tracąc tam do Andrieja Kriwowa zaledwie 4 sekundy.  Obaj musieli w Sochi uznać wyższość Andrieja Ruzawina (1.17.47) i Siergieja Morozowa (1.17.52). Poniżej 1.20 nachodziło również w tym roku 6 Chińczyków na Grand Prix IAAF rozgrywanym w Taicang…

Zhen Wang (źródło: iaaf.org)

I to właśnie niespełna 21-letni Chińczyk zdenerwował Rosjan na tegorocznym Pucharze Świata. Zwyciężył z czasem 1.19.13 Zhen Wang. Drugi był Andriej Kriwow (1.19.27), trzeci Władimir Kanajkin (1.19.43). Jednak największą niespodziankę sprawił wszystkim czwarty na mecie Ruslan Dmytrenko. Ukrainiec uzyskał 1.20.17, co jest jego nowym rekordem życiowym! Warunki nie były dobre, panowała dość wysoka temperatura. Specjalnie na Puchar Świata sprawdzoną trasę zmieniono na umieszczoną w centrum miasta, która okazała się dużo bardziej wymagająca. Dla porównania 4 lata temu na Pucharze Świata w Czeboksarach wyniki czołowych zawodników były o około minutę lepsze. Dlatego wynik Ukraińca tym bardziej zasługuje na szacunek. Kolejne miejsca zajęli Siergiej Morozow i Andrej Ruzawin.

Po starcie zwycięzca Wang z Republiki Chińskiej złożył wyrazy uznania dla trenera Sandro Damilano – brata Maurizio, byłego Mistrza Świata.

Chińczyk powiedział: „Nie spodziewałem się, że wygram z Rosjanami na ich rodzinnej ziemi. Na 16km zauważyłem, że jest szansa ruszyć do przodu i już do końca nie oddałem prowadzenia. Damilano jest świetnym trenerem i pomaga mi już od 2 lat.”

Z Polaków niestety nikt nie zajął miejsca w czołówce: 15. był Rafał Fedaczyński (1.22.05), 37. Jakub Jelonek – 1.24.18 (piszący te słowa), a 83. Dawid Wolski (1.31.17). Nie ukończyli zawodów Dawid Tomala i Patryk Rogowski. Polacy drużynowo zajęli 12 miejsce.

Jeśli przeanalizować ostatnie 2 wcześniejsze pucharowe starty Polaków na 20km, to tegoroczny występ był jednak poniżej oczekiwań. W Czeboksarach 2008: 40. Jakub Jelonek, 46. Rafał Fedaczyński, 55. Rafał Augustyn. W Chihuahua 2010: 15. Rafał Augustyn, 22. Rafał Fedaczyński, 26. Jakub Jelonek.

W niedzielny poranek, 13 maja o 8.30 wystartowali zawodnicy na 50km. Obrońca tytułu Matej Toth zdecydował nie startować w Sarańsku, tak jak rekordzista świata Denis Niżegorodow (rekord padł na pucharze świata w Czeboksarach 4 lata temu).

Pierwsze indywidualnie złoto dla Rosji wywalczył w Sarańsku Siergiej Kirdiapkin (3.38.08). Bo to, że Rosjanie zdobędą złoto drużynowo było wiadomo od samego startu. Drugi był Igor Jerochin (3.39.10), a trzeci ponownie jak 2 lata temu w Meksyku Jared Tallent (3.42.32). Trzymał się on prowadzącej grupki do 41km, jednak później Rosjanie rywalizowali o zwycięstwo jedynie między sobą. Na finiszu Jerochin musiał uznać wyższość bardziej doświadczonego kolegi z reprezentacji.

Jeszcze do 20km próbował walczyć Chińczyk Jianguo Zhao, który miał niewiele poniżej 1:28 na 20km, tracąc do prowadzącej piątki Rosjan i Tallenta około 80 metrów. Po niedługim czasie wycofał się z trasy.

W połowie dystansu, którą czołówka (Tallent, Siergiej Bakulin i Jerokhin) pokonała w 1:49:20,  wytworzyła ona już 18 sekundową lukę nad Kirdiapkinem, Ivanem Noskowem i Michaiłem Ryżowem.

Następnie Kirdiapkin zaczął odrabiać zaległości, a po 42km dystans do prowadzących zaczął tracić Tallent.

Drużynowo zwyciężyła Rosja przed Chinami, co nie było niespodzianką, zaskoczeniem zaś było bez wątpienia 3 miejsce dla Ukrainy. 3 brązowe medale (oprócz pięćdziesiątkarzy zdobyli je panowie na 20km i juniorki) to niewątpliwie olbrzymi sukces szkoleniowy tego kraju. Warto dodać, że wśród seniorów na 20km czwarty z Ukraińców to junior (Igor Ljaszczenko), który zapewne w rywalizacji z juniorami miałby spore szanse na medal indywidualnie jak i z kolegami drużynowo. Walczył on jednak o kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie i próbował swoich sił w seniorach…

W kontekście 50km nie sposób nie wspomnieć o występie pewnego Hiszpana. Jesus Angel Garcia zajął 7 miejsce. W październiku chodziarz ten skończy 43 lata, a startował już na swoim 9 pucharze. Ze swoim tradycyjnym sztywnym stylem chodu zadziwia niejednego młodszego zawodnika, a jego wynik z tych zawodów prezentuje się całkiem dobrze – 3:48:15!

Za to drugi na mecie Igor Jerokin wyrasta nam na kolejnego kandydata do światowego poziomu chodziarzy na 50km.

Zwycięzca powiedział po starcie, że tego dnia walczył na 50 i 20km. A to dlatego, że popołudniu startowała jego żona, którą wspierał na trasie zawodów.

Jared Tallent tak jak Kirdyapkin spłacał dług wdzięczności wobec swojej żony, Clare. Dziękował jej za wsparcie, chociaż nie omieszkał także lekko jej zrugać.
„Powiedziałem rano do ucha mojej żonie, która jeszcze spała kiedy opuszczałem pokój tego ranka, że przyniosę jej złoto, ale nie udało się tego zrealizować.”

„Jest dla mnie ogromną inspiracją i nie mógłbym robić tego co robię bez niej. Ale żałuję, że krzyczała tak głośno kiedy startowałem, bo powinna skupić się na własnym przygotowaniu do startu” – dodał Tallent.

W Sarańsku oprócz małżeństwa Jareda i Claire wystąpiła również siostra Jareda, Rachel startująca w kategorii juniorów. To pierwszy taki przypadek w historii pucharów świata. Jared Talent po starcie zapowiedział Rosjanom kolejny pojedynek, tym razem w Londynie.

Jeżeli chodzi o Polaków, walczących o olimpijskie kwalifikacje, przebieg pucharu był bardzo emocjonujący. Czterech naszych reprezentantów początkowo trzymała się blisko siebie, po 5 km Rafał Augustyn, Grzegorz Sudoł, Łukasz Nowak i Rafał Sikora plasowali się w drugiej dziesiątce. Po 10. km najlepszym z naszych zawodników był G.Sudoł, który zajmował 16. miejsce ze stratą 1:30 do lidera. Jeszcze na 20km  sytuacja prezentowała się następująco: 11. był Grzegorz Sudoł (1:30:11), 18. Rafał Augustyn (1:30:32), 21. Łukasz Nowak (1:30:33), 22. Sikora (1:30:34), 31. Artur Brzozowski (1:32:40). Prowadzący Jared Tallent miał 20km w 1:27:33.

Na 25km zawodnicy zajmowali pozycje: 10. G. Sudoł (1:52:41), 14. Ł. Nowak, 15. R. Sikora,16. R. Augustyn (1:53:01). Polacy zajmowali 3. miejsce drużynowo. Prowadzili Rosjanie przed Meksykanami. Na 30km Polacy byli ciągle wysoko – 10. G. Sudoł (2:15:03), 12,13,14: R. Augustyn, Ł. Nowak, R. Sikora (wszyscy 2:15:29). Międzyczas Sudoła 5km pomiędzy 25 a 30km – 22:22, szybciej od poprzednich 5km o 6 sekund. Drużynowo nadal na 3 miejscu. Augustyn, Nowak i Sikora jak w szwajcarskim zegarku pokonali kolejne 5km w porównaniu do poprzednich – 22:28. Już wtedy wiadomo było, że A. Brzozowski wycofał się. Natomiast po 35km zabrakło również G. Sudoła. Wtedy rozpoczęła się ostateczna rozgrywka, bo jeżeli Sikora i Augustyn utrzymali by tempo, zapowiadał się ciekawy pojedynek na ostatnich kilometrach o miejsce na Igrzyska Olimpijskie. Po kilku km wycofał się również Łukasz Nowak. Polacy nie zostali więc sklasyfikowani drużynowo, bo tylko dwóch pozostało na trasie. Do 35km zapowiadała się ciekawa walka o podium w drużynie. Obaj pozostali zawodnicy mocno osłabli. R. Augustyn ukończył na 10 miejscu (3:49:53), a R. Sikora na 14 miejscu (3:51:43).

Na koniec na Pucharze w Sarańsku rywalizowały chodziarki. Rosja w upalne niedzielne popołudnie zdobyła swój trzeci złoty medal indywidualnie. Zdobyła go jednak z nieprzewidywalnego źródła…

Czyżby „zmiana warty” w rosyjskiej ekipie? (źródło: iaaf.org)

Olga Kaniskina znajdowała się w Sarańsku na bilbordach i praktycznie w każdym zakątku miasta. Po 16 km rywalizacji można było z pewnością stwierdzić, że i ona jest zwykłą śmiertelniczką. Mistrzyni olimpijska i dwukrotna mistrzyni świata miała bez problemów wygrać w swoim rodzinnym mieście. Jednak to Jelena Łaszmanowa (1:27:38) dostała tego dnia wiatr w żagle. Zawodniczka, która miesiąc temu ukończyła 20 rok życia, na 15 km spróbowała walczyć z Kaniskiną, która nie utrzymała tempa, a na mecie różnica wynosiła już około minuty (1:28:33). Trzecia na mecie była Maria Jose Poves (1:29:10). W pierwszej połowie Rosjanek trzymała się Japonka Kumi Otoshi, a następnie Claire Tallent. Żona Jareda machała do znajomych i uśmiechała się, zanim jej dobry humor zamienił się we łzy – została zdyskwalifikowana na 13km.

Zwyciężczyni powiedziała po zawodach: „Byłam bardzo nerwowa przed startem, ale trenowałam ekstremalnie ciężko. Na 2 km do mety uwierzyłam, że mogę wygrać. Chciałam, aby Olga (Kaniskina) przekroczyła linię mety razem ze mną, ale została trochę z tyłu.”

Druga na mecie wyglądała na bardzo cierpiącą, jednak po chwili uśmiechnęła się, kiedy od swojego brata otrzymała kwiaty. Kaniskina dodała: „Dzisiaj pokazałyśmy, że jesteśmy gotowe do rywalizacji na Igrzyskach Olimpijskich.”

Jeśli chodzi o Polki, Paulina Buziak zajęła 31. miejsce w czasie 1:36:17, na 36. pozycji uplasowała się Agnieszka Szwarnóg 1:37:14, Katarzyna Kwoka – 56. (1:40:53), a Monika Kapera – 66. (1:43:22), Agnieszka Dygacz wycofała się. Drużynowo Polki sklasyfikowano na 10 miejscu.

Słowem komentarza mogę dodać, że nie były to dla naszych reprezentantów zawody udane. Różne były powody niedyspozycji. Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, jednak podsumowując szkolenie można stwierdzić, że zabrakło chyba racjonalniejszego ustalenia kalendarza startowego. Puchar Świata powinien być niejednokrotnie priorytetem przygotowań, ale nie zamierzam niczego sugerować.

Jakub Jelonek (źródło: runners.ru)

Źródła: http://www.iaaf.org, twitter.com, runners.ru

 

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close