Pierwszy dzień za mną – jest dobrze!

Pierwszy dzień za mną. Biorąc pod uwagę, że mocno się obawiałem mojego występu tutaj, po pierwszym dniu mam powody do zadowolenia. Zajmuję obecnie 24 miejsce z czasem 49.19 (dzisiejszy dystans to 11,7km). Czyli średnio pokonałem dystans po 4.12/km. Jeśli dodam, że w dniu dzisiejszym startowało około 10 000 ludzi (oczywiście łącznie z amatorami), miejsce to uważam za niezłe.

Moje ambicje sięgają oczywiście dużo wyżej, ale nie ma się co łudzić, że na moim obecnym etapie przygotowania będzie lepiej. Nie wykonałem jakiegoś rewelacyjnego treningu, nie byłem przed tymi zawodami na żadnym obozie przygotowawczym. Co więcej łączę treningi z pracą zawodową, bo od października prowadzę normalnie zajęcia na uczelni. Tym bardziej moje miejsce i czas pierwszego dnia traktuję jako dobry prognostyk przed kolejnymi dniami. Wyprzedziłem wielu utytułowanych zawodników, m. in. Roberta Heffernana, Miguela Angela Lopeza, Jareda Tallenta, Kiryla Frołowa, Nazara Kovalenko. Jest więc z czego się cieszyć. Rozłożyłem siły całkiem równo, nie brakowało sił, kiedy inni mierzyli się ze swoimi wielkimi kryzysami. Moja drużyna również spisuje się na razie świetnie: 15 miejsce zajął Oleksyi Kazanin, a Marco de Luka był niedaleko za mną. Jak przedstawia się klasyfikacja drużynowa po pierwszym dniu opublikuję później, bo jeszcze nie otrzymałem oficjalnych wyników.

Jeśli chodzi o stronę techniczną mojego marszu, to co prawda otrzymałem jedno ostrzeżenie (na ostatnim kilometrze), ale raczej kontrolowałem to, co się ze mną dzieje i szczególnie pilnowałem mojej techniki, a jedno ostrzeżenie nie skutkowało na szczęście karnym postojem. Mały niesmak pozostawia sędziowanie zawodników z Chin. Na ostatnich 200 metrach wyprzedziło mnie dwóch reprezentantów Chin, którzy na pewno poprawnie technicznie nie szli. Mam nadzieję, że w kolejnych dniach sam będę miał dalej poprawną technikę, a Chińczycy albo poprawią się technicznie, albo sędziowie zaczną ich sprawiedliwie oceniać.

W pierwszym dniu królowali reprezentanci gospodarzy. Zajęli pierwsze dwa miejsca i nie zdziwię się, jeśli prowadzą drużynowo. Zobaczymy, jak wytrzymają kolejne dni rywalizacji. Ja tymczasem pilnuję regeneracji i nastawiam się mentalnie na kolejny dzień – jutro 12km…



<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close