W drodze – przesiadka w Kuala Lumpur

Z racji tego, że mam chwilę czasu, żeby coś na szybko dodać na blogu – opiszę moją relację z dotychczasowej podróży na Antypody. Jestem obecnie w Kuala Lumpur w Malezji, które opiszę jeszcze za chwilę. Wrzucę też na bloga pierwsze zdjęcia z podróży, które regularnie będę dodawał.

[more]

 

Podróż jak na razie przebiega klasycznie. Z Częstochowy do Warszawy 2 godziny, praktycznie bez korków, około dwóch godzin trwał mój lot z Warszawy do Londynu (trochę pospałem). W Londynie też miałem chwilę, żeby poodpisywać na e-maile i zająć się moją pracą zarobkową, czyli układaniem literek w kolejne, ciekawe teksty. Podróż do Kuala Lumpur z Londynu już mi się nieco dłużyła, to chyba najdłuższy jak dotąd mój lot w życiu, bo nie pamiętam, żebym 12 i pół godziny gdzieś kiedyś leciał. Co gorsza, z powrotem ten lot trwa 13 godzin i 40 minut, o zgrozo. Obejrzałem dwa filmy („Do utraty sił” i „Ted 2”), poczytałem książkę, ale spałem może z 5 godzin, bo zasnąć nie mogłem.

W Kuala Lumpur jestem pierwszy raz. Na zewnątrz byłem może ze 30 sekund, ale jest bardzo gorąco i duża wilgotność. Nie wybieram się jednak na miasto, bo muszę odebrać bagaż i nadać go jeszcze raz, więc nie za bardzo mam co z nim zrobić, a z walizką (mimo, że na kółkach) nie chce mi się jechać do centrum. Pociąg jedzie około pół godziny, więc może następnym razem. Musiałem tylko dostać się na drugie lotnisko, bo mój lot jest z KLIA2, a przyleciałem na KLIA1. Na miejsce dostałem się pociągiem, koszt biletu to 2 MYR (niecałe 2 złote). Generalnie lotnisko KLIA 2 to nie lotnisko, ale wielka galeria handlowa z dołączonym lotniskiem obok. Połaziłem więc po sklepach (znalazłem fajny outlet z butami, ale mam bagaż na styk, wiec nie ma szans już nic upchać). Zjadłem też obiad w knajpce Pastamania. Tutaj jest wszystko bardzo tanie, zupa dnia koło 4zł, pizza około 10zł plus jakiś napój z darmową dolewką za kilka złotych (na lotnisku!). Malezja już mi się podoba.

To też chyba pierwsza galeria handlowa, gdzie część podłogi wyłożona jest dywanem. Pierwszy raz coś takiego widzę. Po prostu klasa! Co prawda część ludzi wykorzystuje to do spania gdzieś pomiędzy lotami, ale  – czemu nie? Jest to na pewno udogodnienie. 🙂

Chciałem też kupić wtyczkę do kontaktu, bo tutaj mają jakieś krzywe, ale stwierdziłem, że może bateria wytrzyma. Na pewno trzeba o tym pamiętać przy kolejnym wyjeździe.

Kolejny wpis będzie już z Australii. Czuję, że to będzie mój wyjazd życia.

Kategorie Wszystko
%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close