Pierwszy dzień w Rio

Podróż do Rio minęła bez żadnego problemu. Nastawiałem się nawet, że będzie to długa i męcząca przeprawa, a było szybko i w miarę sprawnie. Na miejscu jest wszystko tak, jak się spodziewałem. Mimo straszących nas zewsząd opowieści wszystko jest podejrzanie dobrze, a warunki wystarczające. Oby tak było do samego końca.

[more]

Mój lot do Brazylii miałem z przesiadką w Frankfurcie, gdzie po przylocie z Warszawy miałem tylko półtorej godziny przerwy, więc praktycznie od razu udałem się do bramki do następnego lotu i w drogę. Wylot do Rio było o 22.10, a na miejscu byłem następnego dnia rano. Dalej formalności związane z laminowaniem akredytacji i pojechaliśmy do wioski olimpijskiej. Wszystko zajęło niecałe dwie godziny, więc w sobotę wcześnie rano byłem już na miejscu. W podróży spałem nawet 6 godzin, więc nie jestem zbytnio zmęczony. 

W drodze do wioski olimpijskiej mijaliśmy sportowe obiekty gotowe na pierwsze zmagania

Mój pierwszy trening w wiosce olimpijskiej to spokojne 6km, które po podróży zniosłem wyjątkowo dobrze. Rano pogoda była nawet lepsza niż ostatnio w Polsce (nie było TAK gorąco), ale później, po południu było już cieplej. Na szczęście nie ma wielkiej tragedii, w końcu jest tu zima. Od jakiegoś miesiąca obserwuję prognozy pogody i zapowiada się nawet lekkie chłodzenie w najbliższych dniach, więc liczę, że na start nie będzie źle. Na miejscu trenują dziesiątki sportowców. Z Polskiej ekipy spotkałem wielu znajomych, szczególnie wyróżniali się piłkarze ręczni, którzy jutro rozpoczynają grę. Monika Pyrek natomiast kandyduje do Rady Zawodniczej MKOl, więc namawiamy wszystkich znajomych (a nawet nieznajomych) ludzi do głosowania na nią. 😉 

Proces akredytacji przebiegał szybko i sprawnie

Olbrzymia stołówka robi wrażenie. Pomieści w sumie jakieś 6 tysięcy ludzi i jest czynna całą dobę. Działa tam sprawnie klimatyzacja (na całe szczęście), więc można spokojnie zjeść. W budynkach, w których mieszkamy klimatyzatory są, ale nie mamy do nich pilota, więc włączyć się tego ustrojstwa nie da. Na szczęście temperatura jest do zniesienia.

Widok z naszego okna w wiosce olimpijskiej 

Wracając do stołówki, wybór jest wystarczający, każdy znajdzie coś dla siebie i z tego, co pytaliśmy na razie nie było większych kłopotów żołądkowych wśród naszych rodaków. Dwie osoby struły się lodami na mieście, jakiś trener przywiózł już chyba coś z Polski i ktoś tam jeszcze źle się poczuł, ale po za tym można jeść wszystko normalnie. Chyba wszyscy zostali przeszkoleni dzięki witrynie zdrowerio.com, więc wiemy na co uważać i czego lepiej nie próbować. 

Na takim łóżku na pewno przyśni mi się walka o złoty medal 😉

Na pewno trzeba za to uważać na kradzieże, zwłaszcza w miejscach publicznych. Jednemu z naszych lekkoatletycznych trenerów skradziono bowiem bagaż podręczny z laptopem i wszystkimi osobistymi rzeczami już na lotnisku, więc na pewno trzeba być tu czujnym i nie kusić losu. 

Rio na pozór wydaje się bardzo spokojnym miejscem

Tu w wiosce jest wszystko, czego potrzeba przed startem. Mamy do dyspozycji siłownię, ścieżki treningowe, a ja mam też swój sprzęt do treningu na miejscu. Na stadion jadę na mocniejszy trening dopiero w poniedziałek. Będzie to ostatnie pobudzenie przed zawodami. 

Rosjanie mają konkretną flagę…

Przestawiam się też na tutejszy czas. Pięć godzin to niby niedużo, ale na pewno jeden dzień nie wystarczy, żeby spać od razu o nowych porach. W pokoju rozwaliłem się dzisiaj na kanapie jak Rosja na mapie, ale nie spałem, tylko czytałem moje książki, żeby później nie mieć problemu ze snem w nocy. Póki co, wszystko idzie idealnie, więc nie narzekam na żadne problemy. Pokoje są już czyściutkie, nie trzeba było specjalnie sprzątać, więc praktycznie nie mam się do czego przyczepić. Mieszkam na razie sam, czekam więc, kogo i kiedy przydzielą mi do pokoju. Obok jest Krystian Zalewski z Marcinem Lewandowskim, ana przeciwko Artur Brzozowski i Łukasz Nowak. Polacy zajmują tu prawie pół bloku, więc można spotkać wielu rodaków na każdym kroku. 

Kolejny z olimpijskich obiektów

Na siłowni oglądaliśmy wspólnie jak Rafał Majka zdobywa pierwszy medal dla Polski. Wielka radość i ogromne emocje towarzyszyły nam do samego końca. Oby te Igrzyska tak właśnie dla nas przebiegały, a takich wrażeń i radości było jak najwięcej!


Tutaj m.in. oglądamy olimpijską rywalizację naszych reprezentantów

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close